W tym artykule:
Czy można się opalać zdrowo?
Dermatolodzy mówią jasno: eksponowanie skóry na promieniowanie słoneczne szkodzi, niezależnie od tego, czy jest to kontakt sporadyczny czy regularny. Nawet tydzień opalania w roku może spowodować nieodwracalne konsekwencje dla zdrowia.
- Podkreślmy, że nie ma zdrowego opalania, ale nie oznacza to, że w ogóle mamy się nie opalać. Najgorsze jest opalanie intencjonalne, czyli zamierzone, inaczej gdy uprawiamy sporty, jesteśmy posmarowani kremem z SPF lub mamy chroniące przed UV ubranie, okulary przeciwsłoneczne, czapkę z daszkiem. Najbardziej szkodliwa jest ekspozycja na słońce pomiędzy godziną 10 a 16 oraz solarium - przypomina prof. Irena Walecka, specjalista z zakresu dermatologii, kierownik Kliniki Dermatologii CMKP w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie.
Wiele osób szuka usprawiedliwienia wskazując, że przecież organizm potrzebuje witaminy D. Lekarze wyjaśniają, że w okresie od maja do października wystarczy przebywać na słońcu przez zaledwie 15-30 minut, by dostarczyć organizmowi odpowiedniej dawki witaminy D - najlepiej z odsłoniętymi ramionami. Przy dłuższej ekspozycji, organizm zaczyna hamować wytwarzanie tej witaminy.
Opalaj się bezpiecznie
- Zawsze powinniśmy używać kremów z filtrem o jak najwyższym SPF z tego względu, że promieniowanie słoneczne uszkadza skórę już w chwili ekspozycji oraz predysponuje do wystąpienia nowotworów skóry w przyszłości - mówi lek. Sylwia Chrostowska z Katedry i Kliniki Dermatologicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Opalanie zwiększa ryzyko rozwoju raka skóry i postarza
Lekarka przypomina, że skóra pod wpływem promieni słonecznych szybciej się też starzeje. - Pamiętajmy, że promieniowanie UVA, na które narażona jest nasza skóra przez cały rok, odgrywa ogromną rolę w starzeniu się skóry. Dlatego najlepszą profilaktyką anti-aging jest używanie kremów z SPF przez cały rok. Wybieramy jak najwyższy filtr - im wyższy, tym lepiej – przypomina lek. Sylwia Chrostowska.
Eksperci alarmują też, że z każdym rokiem rośnie liczba wykrywanych nowotworów skóry. Z Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że rak skóry stanowi 30 proc. wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych.
Czy opalanie natryskowe jest bezpieczną alternatywą?
O szkodliwości opalania w solarium nie trzeba już nikogo przekonywać. W ostatnim czasie popularność zyskało za to opalanie natryskowe i samoopalacze. Czy są bezpieczne dla zdrowia?
- Większość preparatów samoopalających, których używają pacjenci to tzw. autobronzanty do smarowania. Są to po prostu preparaty, które barwią warstwę rogową naskórka, dzięki czemu zyskuje ona kolor żółtawo-brązowy. Nie ma to w zasadzie negatywnych konsekwencji dla naszej skóry, bo dotyczy warstwy martwej naskórka, która się złuszcza - wyjaśnia prof. Irena Walecka.
Jeżeli niewłaściwie nałożymy taki preparat, zostawiając zbyt grubą warstwę, albo np. nie zmyjemy go z dłoni i stop, to efekt estetyczny nie będzie zbyt korzystny, a na skórze mogą pojawić się nieregularne smugi, zacieki i plamy. Znacznie lepszy rezultat daje opalenie natryskowe, czyli aplikacja samoopalacza w postaci mgiełki. W tym przypadku preparat aplikowany jest w gabinetach kosmetycznych, ale to oznacza też zdecydowanie wyższe koszty. Taki zabieg kosztuje ok. 150 zł.
U osób z astmą opalanie natryskowe może wywołać napadowy skurcz oskrzeli
Okazuje się jednak, że opalanie natryskowe nie jest wskazane dla wszystkich. Powinny z niego zrezygnować kobiety w ciąży oraz osoby cierpiące na astmę. Preparaty samoopalające opierają swoje działanie na związku chemicznym DHA (dihydroksyaceton) - to on jest odpowiedzialny za zmianę barwy skóry. DHA występuje w wersji syntetycznej i naturalnej. Oba reagują z aminokwasami zawartymi w warstwie rogowej naskórka. W rzadkich przypadkach może on wywoływać reakcje alergiczne.
- Substancja ta u pacjentów, którzy mają w wywiadzie astmę może wywołać napadowy skurcz oskrzeli. W związku z tym osoby, które mają choroby alergiczne układu oddechowego, muszą uważać przy jego stosowaniu. Niektórzy mogą mieć uczulenie na związki chemiczne zawarte w preparatach zarówno do smarowania, jak i do rozpylania. Wydaje się jednak, że wcieranie preparatów w formie kremu na pewno nie daje tak dobrego efektu kosmetycznego jak opalanie natryskowe - wyjaśnia prof. Walecka.
Specjalistka dermatologii przypomina, że "chemiczna opalenizna" nie chroni przed promieniowaniem UV, a to oznacza, że po aplikacji preparatów samoopalających nadal trzeba stosować kremy z filtrem. Jedno z badań wykazało, że samoopalacze, które zawierają DHA w stężeniu powyżej 5 proc., mogą wręcz nasilać podatność skóry na poparzenia słoneczne, zwłaszcza w krótkim czasie po aplikacji, bądź wywoływać odczyny fotoalergiczne lub fototoksyczne.
- Takie przypadki się zdarzają, ale są rzadkie - wyjaśnia lekarka i radzi, żeby substancji samoopalających używać z umiarem. - Każda substancja aplikowana na skórę może wywołać różnego rodzaju reakcje, ale na pewno samoopalacze są zdrowsze niż opalanie na słońcu - podsumowuje specjalistka dermatologii.
Katarzyna Grzęda-Łozicka, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl