W tym artykule:
Rzadka choroba
Anna Nass jest fryzjerką, mieszka w Sztokholmie w Szwecji. Na bielactwo choruje od dzieciństwa. Pierwsza plama na ciele pojawiła się u niej za kolanem, gdy kobieta miała 8 lat. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to objaw choroby, myślała, że biała plamka jest spowodowana opalaniem się w nietypowej pozycji. Była pewna, że zasłoniła to miejsce od słońca.
Po jakimś czasie podobnych zmian na skórze Anny zaczęło przybywać, pojawiały się na całym ciele. Wkrótce jej dłonie, ramiona i klatka piersiowa były nimi pokryte. I wtedy też dziewczyna postanowiła pójść do lekarza, a ten zdiagnozował bielactwo. Chorobę, w której przebiegu dochodzi do utraty pigmentu w skórze.
Reakcje rowieśników
Dorastająca Anna była skrępowana postępującą chorobą. Na tyle, na ile mogła, zasłaniała swoje ciało. Wstydziła się go. Zdarzały się jednak sytuacje, gdy zakrywanie plam nie było możliwe i wtedy Anna stawiała czoła nieprzychylnym komentarzom. Do dziś pamięta, jak koleżanki nazywały ją "obrzydliwą" lub pytały, czy bielactwo "jest zaraźliwe". Nikt z rówieśników nie próbował jej zrozumieć.
#dziejesienazywo: Psychologiczna strona otyłości
To wszystko sprawiało, że dziewczyna na długo wycofała się z życia społecznego. W obawie przed komentarzami i uwagami unikała wyjść na plażę, nie zakładała sukienek. W końcu postanowiła zrobić tatuaż, by ukryć jedną z plam. Niedługo później wykonała kolejny. I następny.
Przełamanie strachu
Ukrywanie swojej choroby przed innymi pochłonęło Annę niemalże całkowicie, ale pewnego dnia dziewczyna postanowiła przerwać milczenie. W 2017 r. stwierdziła, że ma dość ukrywania się.
"Uwielbiam modę i urodę i byłam zmęczona zakrywaniem się tylko po to, by inni mnie nie zobaczyli. Chciałam wyjść na plażę w bikini lub latem założyć piękną sukienkę i być z siebie dumna. Minęło wiele lat, zanim poczułam, że mogę nauczyć się żyć z bielactwem" - opowiada Anna.
Dziewczyna postanowiła zawalczyć o siebie. Stworzyła na Instagramie profil, w którym pokazuje swoje zdjęcia. Dzięki osobom, które poznała w sieci oraz wsparciu, jakie otrzymała, 25-latka jest już znacznie pewniejsza siebie. Teraz bielactwo nie jest dla niej powodem do wstydu, swoją chorobę traktuje jak sztukę - podkreśla je niemal na każdym kroku.
Anna z dnia na dzień robi się coraz bardziej popularna, a przez szczerość i naturalność zaczęli się nią interesować również reklamodawcy. Dziewczyna dzięki swojej urodzie i wysportowanemu ciału zaczęła zarabiać pieniądze, na Instagramie reklamuje m.in. sportowe ubrania oraz odżywki białkowe i wciąż podkreśla, że jest dumna ze swojej decyzji.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl