Trwa ładowanie...

Dołeczki w policzkach prosto od chirurga. Czy moda dotrze do Polski?

Zabieg w języku angielskim nazywa się "dimpleplasty". To hit medycyny estetycznej na Zachodzie. Kto pragnie mieć urokliwy dołeczek w policzku, taki jak modelka Miranda Kerr, może zdecydować się na zabieg chirurgiczny. Nowa moda zza oceanu, póki co, nie przyjęła się w Polsce. Lekarze jednak przestrzegają: to może być cisza przed burzą. I dodają, że zabieg może mieć niebezpieczne konsekwencje.

Zobacz film: "Agata Młynarska szczerze o botoksie"

Celebryci nieustannie lansują nowe trendy. Teraz najbardziej pożądane są dołeczki w policzkach. Mają je modelki i aktorki - niektóre naturalnie, inne skorzystały z pomocy skalpela. Niestety, okazuje się, że niewinny zabieg chirurgiczny może okaleczyć i sparaliżować twarz. Czy warto aż tak ryzykować?

Sprawdź koniecznie:

Poświęć nam 5 minut i powiedz, jacy powinniśmy być

1. Moda kontra genetyka

Dołeczki w policzkach są uwarunkowane genetycznie.

- Niektórzy ludzie mają dołeczki w policzkach, ponieważ rodzą się z mocnym połączeniem między mięśniami twarzy a skórą, podczas gdy inni nie mają takiej anatomii – mówi chirurg plastyczny prof. Andrzej Bieniek z Centrum Chirurgii Plastycznej Start. - Nie należy jednak tak łatwo ulegać modzie. Zabieg jest bardzo niebezpieczny. Chirurg nacina wnętrze jamy ustnej pacjenta i w ten sposób w mięśniu powstaje defekt.

Te gwiazdy poddały się operacjom plastycznym
Te gwiazdy poddały się operacjom plastycznym [8 zdjęć]

Madonna przeszła chyba jeden z najlepszych liftingów twarzy w Hollywood. Legenda muzyki pop zdaje się...

zobacz galerię

Później mięsień jest mocowany do spodniej warstwy skóry. Wszystko po to, by potem dołeczki były widoczne na twarzy. Zabieg jest ryzykowny. Może spowodować u pacjenta paraliż nerwu. Nie polecam. Na szczęście moda z Zachodu nie dotarła jeszcze do Europy. W swojej praktyce na kilka tysięcy przypadków zdarzył się tylko jeden chętny. Odmówiłem. Ale kto wie, może to cisza przed burzą? - mówi prof. Bieniek.

Mimo niebezpieczeństwa, w USA nie brakuje chętnych na dołeczki w policzkach. Zabieg trwa tylko pół godziny, a jego efekty są widoczne od razu. Sztuczne dołeczki nie są "na stałe". Znak na policzkach będzie widoczny około miesiąca. A koszt wynosi ok. 2,5 tys. dolarów. Kto się decyduje? Przede wszystkim młodzi i bogaci Amerykanie – donosi dziennik "The Independent".

Sprawdź koniecznie:

Niepotrzebna ci operacja. Zobacz jak samemu wymodelować twarz.

2. A w Polsce?

- W Polsce modne są dołeczki w brodzie - mówi chirurg plastyczny prof. Andrzej Bieniek. - Na taki zabieg częściej decydują się mężczyźni niż kobiety. Przyczynia się do tego wizerunek ikon kina. Takimi dołeczkami cieszą się przecież Kirk Douglas czy Russell Crowe – mówi Bieniek.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.